Czy można prowadzić politykę przemysłową przy dużej obecności kapitału zagranicznego? 

Na tytułowe pytanie autor głównego wystąpienia podczas seminarium udzielił odpowiedzi warunkowo pozytywnej. Choć wydaje się, że kapitał zagraniczny jest przeszkodą w prowadzeniu polityki przemysłowej, analiza danych z 30 państw europejskich pokazuje, że często tak nie jest. 

Podczas seminarium w Łukasiewicz – ITECH dr Grzegorz Malinowski (Akademia Leona Koźmińskiego, Sieć Badawcza Łukasiewicz) zaprezentował wyniki analizy kiedy i w jaki sposób przedsiębiorstwa mogą stać się partnerami polityki przemysłowej – zwłaszcza wtedy, gdy nie są własnością państwa ani osób czy rodzin mieszkających w danym kraju. W takim ujęciu polityka przemysłowa to mobilizacja zasobów i koordynacja działań między agendami rządowymi i firmami w celu zbudowania międzynarodowej przewagi konkurencyjnej danego państwa.   

Dr Grzegorz Malinowski analizował warunki, w których firmy mogą chcieć lub zostać zmotywowane poprzez politykę przemysłową do „gry” na rzecz kraju. Argumentował, że w oparciu o analizę europejskich gospodarek wydaje się, że dobrym partnerem polityki przemysłowej mogą być zagraniczne przedsiębiorstwa z dominującym, ale pasywnym właścicielem oraz – w szczególności – spółki z rozdrobnionym akcjonariatem, nawet jeśli jest on w całości zagraniczny. Jak podkreślił: „Możliwość prowadzenia skutecznej polityki przemysłowej zależy nie tylko od tego, czy w gospodarce jest kapitał zagraniczny, ale także od struktury własności firm. Rozproszony akcjonariat – nawet w pełni zagraniczny – daje państwu zupełnie inne pole manewru niż sytuacja, w której jeden aktywny inwestor zagraniczny kontroluje kluczowe decyzje spółki”. Zatem trudno wyobrazić sobie, żeby dogodnym partnerem dla tak rozumianej polityki mogła być firma kontrolowana wyłącznie przez jednego, aktywnego inwestora zagranicznego, który może podporządkować swoje decyzje interesom własnej jurysdykcji.  

Malinowski zwrócił również uwagę, że ze względu na konstytucyjne limity zadłużenia Polska może w przyszłości wrócić na ścieżkę prywatyzacji części majątku Skarbu Państwa. W takim scenariuszu błędem byłaby sprzedaż spółek strategicznym inwestorom zagranicznym. Z perspektywy możliwości prowadzenia polityki przemysłowej właściwszym rozwiązaniem wydaje się rozdrobnienie akcjonariatu, co pozwala zachować krajową sprawczość i przestrzeń do długofalowego kształtowania kierunków rozwoju.  

Komentujący to wystąpienie, redaktor Sebastian Stodolak (Warsaw Enterprise Institute) podkreślił, że wśród ekonomistów nie ma konsensusu, iż polityka przemysłowa jest skutecznym i uniwersalnym sposobem podnoszenia dobrobytu oraz poziomu dochodów w danym kraju. Zaznaczył, że „to, że państwo prowadzi aktywną politykę przemysłową w okresie wzrostu, nie oznacza jeszcze, że ta polityka jest główną przyczyną sukcesu. Współwystępowanie interwencjonizmu i wzrostu nie jest dowodem związku przyczynowo skutkowego”. W jego ocenie polityka przemysłowa może być właściwym rozwiązaniem konkretnych, węższych wyzwań gospodarczych – na przykład zbudowania bazy przemysłowej na wypadek wojny z Rosją – ale nie zawsze powinna kształtować całą ścieżkę rozwojową państwa.  

W dyskusji pojawiły się również pytania o to, które typy własności sprzyjają prowadzeniu polityki przemysłowej, jak prywatyzacja wpływa na zdolność państwa do mobilizowania firm wokół celów publicznych oraz na ile różne modele własności mogą współistnieć w otwartej gospodarce UE. Zamiast prostych recept rozmowa koncentrowała się na tym, jak projektować politykę przemysłową w warunkach niepewności, silnych powiązań międzynarodowych i ograniczeń instytucjonalno-fiskalnych. 

Zostanie on zamknięty w 0 sekundy