W jakim punkcie polityka braku polityki przemysłowej może stawać się mniej opłacalna niż intencjonalna ochrona wybranych branż? Jak globalne trendy odciskają się na dotychczas dominujących paradygmatach otwartej gospodarki z niezakłócanymi przepływami własności?
Kolejne seminarium wewnętrzne Łukasiewicz – ITECH obrało tematykę ekonomiczną. Wczoraj rozmawialiśmy o sile i znaczeniu kapitał zagranicznego w gospodarkach narodowych. Wystąpienie przewodnie wygłosił dr Grzegorz Malinowski (główny specjalista ds. komercjalizacji Sieci i adiunkt w Katedrze Ekonomii Uniwersytetu Koźmińskiego), a komentował je Sebastian Stodolak (Warsaw Enterprise Institute). Wspólnie pochylaliśmy się nad wskaźnikami pokazującymi złożone modele własnościowe i zarządcze przedsiębiorstw w Europie, porównując sytuację „starej Unii” z państwami regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ale także rozwijającymi się w imponującym tempie krajami azjatyckimi. Prelegenci wykazywali, że udział kapitału zagranicznego i rola, jaką odrywa w gospodarkach poszczególnych krajów stanowi zdecydowanie złożony i wielowymiarowy problem badawczy. Tym niemniej w modelu Daniego Rodrika, który definiuje politykę przemysłową jako proces odkrywania tego, co dany kraj potrafi produkować konkurencyjnie, jej istota polega na rozwiązywaniu problemów koordynacji i informacji pomiędzy państwem a firmami, do czego niezbędna jest obecność firm, które są zakorzenione decyzyjnie w krajowej. Ekonomiści mówili o tym, czy i w jaki sposób w polskim przypadku przedsiębiorstwa mogą stać się partnerami tak prowadzonej polityki. Bez wątpienia polityka przemysłowa w dłuższej perspektywie decyduje o tym, czy firmy z Polski będą tylko podwykonawcami, czy realnymi współtwórcami globalnych łańcuchów wartości. Jej koordynacyjna funkcja na poziomie Unii Europejskiej może także przysłużyć się konkurencyjności europejskich gospodarek – w ostatnich latach obserwowalny jest trend luzowania zasad dopuszczania pomocy publicznej na wspólnym rynku.
Jak podkreślano, możliwość prowadzenia skutecznej polityki przemysłowej zależy nie tylko od tego, czy w gospodarce jest kapitał zagraniczny, ale od struktury własności i modelu zarządczego firm. Rozproszony akcjonariat – nawet w pełni zagraniczny – daje państwu zupełnie inne pole manewru niż sytuacja, w której jeden aktywny inwestor zagraniczny kontroluje kluczowe decyzje spółki. Taki model wydaje się być pożądany, choć w negatywnym scenariuszu rozwoju kryzysu finansów publicznych w Polsce może być trudny do utrzymania.
Jak podkreślali niektórzy dyskutanci wśród ekonomistów nie ma konsensusu, iż polityka przemysłowa jest skutecznym i uniwersalnym sposobem podnoszenia dobrobytu oraz poziomu dochodów w danym kraju, a koincydencja polityki przemysłowej z obserwowanym wzrostem może wynikać też z innych czynników. W tej perspektywie także mobilizacja przemysłowa z powodów bezpieczeństwa nie powinna być jedynym napędem dla rozwijania polityki gospodarczej.